Stałem z boku, pośród tłumu i patrzyłem jak wylewa łzy. Jedną po drugiej. Ludzie przechodzili obojętnie, rzucali ciekawskie spojrzenia, bądź przystawali by popatrzeć na cierpienie drugiej osoby.
To okropne – pomyślałem, chociaż
robiłem dokładnie to samo.
On był wrażliwszy od innych,
jednak ten dar okazał się dla niego przekleństwem. Zawód miłosny. W tej chwili
wydawało mi się to tak odległe i żałosne, jakby nigdy mnie nie dotyczyło.
Któryś z przechodniów mnie
szturchnął przez co zbliżyłem się do chłopaka, ale on tego nie zauważył. Nie
reagował na nic. Tkwił myślami w swoim świecie, najwyraźniej wspominał bolesne
chwile. Wylał już morze łez, a mimo to nie przestawał. Kucał nadal, wciśnięty
pomiędzy dwa budynki.
Z pochmurnego nieba zaczął kropić
deszcz. Kobiety piszczały pod nosem i biegiem kierowały się do prac lub domów,
a mężczyźni szli dalej tyle, że szybszym tempem. Chłopak ani drgnął. Jego
ciemne, falowane włosy mokły, a proste od kropli kosmyki przyklejały się do
twarzy i karku.
Nie wiedziałem dlaczego poświęcam
mu całą uwagę. Dzieliły nas dwa metry, mogłem mu się dokładniej przyjrzeć,
nawet jeśli co chwile ktoś go zasłaniał. Parę lat temu musiałem być identyczny.
Z niewiadomych przyczyn odczuwałem jego ból, może dlatego aż tak się z nim
utożsamiłem.
Nagle ktoś do niego podbiegł.
Chłopak z różowymi pasemkami na grzywce. Poczułem się słabo, a dopiero po
chwili doszło do mnie, że wstrzymałem oddech. Podszedłem do pobliskiego sklepu
i udawałem, że przyglądam się ekspozycji, a tak naprawdę, chciałem znaleźć się
bliżej nich.
Ludzka ciekawość, to kolejna duża
wada - pomyślałem.
‘Minho’ wyszeptał tamten, a ja aż
drgnąłem słysząc swe imię. ‘Wszędzie cię szukałem. Martwiłem się.’ Kontynuował
ciepło chłopak z kolorowymi pasmami włosów, głaskając kojąco drugiego po
głowie.
Deszcz się nasilił, a
niewzruszone tłumy pędziły przed siebie. Serce mnie ukuło gdy ich oczy się
napotkały. Minho automatycznie przestał płakać, ale rozchylone usta wciąż
drżały. Badał spojrzeniem, czy nie wymyślił postaci naprzeciw.
‘Kibum…’ Zdążył wymówić
czarnowłosy nim skrył się w ramionach ukochanego. ‘Kocham cię’ Dodał mocno się
wtulając.
‘A ja cię nigdy nie będę.’
Wyszeptał mu do ucha drugi.
Słyszałem te słowa tak wyraźnie
jakbym to ja miał być ich odbiorcą. Dziwiłem się, że chłopak tak szybko się z
nimi oswoił i odpowiedział, skoro nawet ja, osoba patrząca, nie mogłem się
pozbierać po takim ciosie.
‘Wiem, masz jego. Jonghyun jest
szczęściarzem.’
’W takim razie czego ode mnie
oczekujesz?’
Minho wsunął dłoń do kieszeni,
nie odrywając wzroku od Kibuma.
‘Daj mi jeden pocałunek, pierwszy
i ostatni.’
Wpatrywałem się w nich
zaintrygowany, modląc się w duchu, by tamten spełnił prośbę chłopaka, który i
tak dużo już wycierpiał. Nagle ktoś mnie szarpnął i przyciągnął do siebie,
usłyszałem ‘nie mogę tego zrobić.’, a pewiem mężczyzna mnie pocałował. Byłem w
szoku, zamarłem na moment w jego ramionach, po czym odepchnąłem napastnika. Nim
z powrotem się odwróciłem do dwójki chłopców, zerknąłem na niego przelotem.
Miał tak samo kolorową grzywkę oraz wydatne kości policzkowe. To był ten sam
chłopak, a raczej już mężczyzna. Stałem lekko zszokowany, nie mogąc opanować
łomotania serca, podczas gdy serce mojego imiennika powoli przestawało bić.
Leżał teraz na kolanach wrzeszczącego Kibuma ze scyzorykiem wbitym w
podbrzusze. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Mężczyzna obrócił mnie przodem
do siebie.
‘To złe wspomnienie, Minho’
wyszeptał ciepłym głosem, od którego przeszły mnie ciarki. Otarł kciukami moje
policzki i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że spływały po nich łzy.
‘Ki…’Słowa ugrzęzły mi w gardle.
‘Owszem, Key.’ Posłał mi tak
promienny uśmiech, że nie sposób było go nie odwzajemnić. ‘Znam lepsze wspomnienia do
których możemy wracać oraz ciekawsze miejsca, które możemy odwiedzać.’ Ciągnął
Kibum, dalej gładząc moje policzki.
W końcu złapał mnie za dłoń i
pociągnął za sobą, ale zatrzymałem się jeszcze na moment.
‘Dlaczego?’ Wydusiłem w końcu, a
on od razu zrozumiał, że pytam o to jak się tu znalazł.
‘Parę lat minęło nim zrozumiałem
to uczucie, ale jak widzisz poszedłem w twoje ślady.’
Splotłem nasze palce. Pozwoliłem
mu, żeby zaprowadził mnie w inne miejsce. Odchodząc spojrzałem jeszcze do tyłu,
ale chłopców już tam nie było. Miałem Kibuma tylko dla siebie na wieczność.

Nie mogłam się doczekać aż znowu to przeczytam, jest tak cholernie bardzo piękne ;< Szkoda, że musieli umrzeć żeby się ze sobą związać, ale najważniejsze, że mają siebie już na zawsze.
OdpowiedzUsuń