czwartek, 7 sierpnia 2014

Wyrzutek [Minkey]


Stałem z boku, pośród tłumu i patrzyłem jak wylewa łzy. Jedną po drugiej. Ludzie przechodzili obojętnie, rzucali ciekawskie spojrzenia, bądź przystawali by popatrzeć na cierpienie drugiej osoby.

To okropne – pomyślałem, chociaż robiłem dokładnie to samo.

On był wrażliwszy od innych, jednak ten dar okazał się dla niego przekleństwem. Zawód miłosny. W tej chwili wydawało mi się to tak odległe i żałosne, jakby nigdy mnie nie dotyczyło.

Któryś z przechodniów mnie szturchnął przez co zbliżyłem się do chłopaka, ale on tego nie zauważył. Nie reagował na nic. Tkwił myślami w swoim świecie, najwyraźniej wspominał bolesne chwile. Wylał już morze łez, a mimo to nie przestawał. Kucał nadal, wciśnięty pomiędzy dwa budynki.

Z pochmurnego nieba zaczął kropić deszcz. Kobiety piszczały pod nosem i biegiem kierowały się do prac lub domów, a mężczyźni szli dalej tyle, że szybszym tempem. Chłopak ani drgnął. Jego ciemne, falowane włosy mokły, a proste od kropli kosmyki przyklejały się do twarzy i karku.

Nie wiedziałem dlaczego poświęcam mu całą uwagę. Dzieliły nas dwa metry, mogłem mu się dokładniej przyjrzeć, nawet jeśli co chwile ktoś go zasłaniał. Parę lat temu musiałem być identyczny. Z niewiadomych przyczyn odczuwałem jego ból, może dlatego aż tak się z nim utożsamiłem.

Nagle ktoś do niego podbiegł. Chłopak z różowymi pasemkami na grzywce. Poczułem się słabo, a dopiero po chwili doszło do mnie, że wstrzymałem oddech. Podszedłem do pobliskiego sklepu i udawałem, że przyglądam się ekspozycji, a tak naprawdę, chciałem znaleźć się bliżej nich.

Ludzka ciekawość, to kolejna duża wada - pomyślałem.

‘Minho’ wyszeptał tamten, a ja aż drgnąłem słysząc swe imię. ‘Wszędzie cię szukałem. Martwiłem się.’ Kontynuował ciepło chłopak z kolorowymi pasmami włosów, głaskając kojąco drugiego po głowie.

Deszcz się nasilił, a niewzruszone tłumy pędziły przed siebie. Serce mnie ukuło gdy ich oczy się napotkały. Minho automatycznie przestał płakać, ale rozchylone usta wciąż drżały. Badał spojrzeniem, czy nie wymyślił postaci naprzeciw.

‘Kibum…’ Zdążył wymówić czarnowłosy nim skrył się w ramionach ukochanego. ‘Kocham cię’ Dodał mocno się wtulając.

‘A ja cię nigdy nie będę.’ Wyszeptał mu do ucha drugi.

Słyszałem te słowa tak wyraźnie jakbym to ja miał być ich odbiorcą. Dziwiłem się, że chłopak tak szybko się z nimi oswoił i odpowiedział, skoro nawet ja, osoba patrząca, nie mogłem się pozbierać po takim ciosie.

‘Wiem, masz jego. Jonghyun jest szczęściarzem.’

’W takim razie czego ode mnie oczekujesz?’

Minho wsunął dłoń do kieszeni, nie odrywając wzroku od Kibuma.

‘Daj mi jeden pocałunek, pierwszy i ostatni.’

Wpatrywałem się w nich zaintrygowany, modląc się w duchu, by tamten spełnił prośbę chłopaka, który i tak dużo już wycierpiał. Nagle ktoś mnie szarpnął i przyciągnął do siebie, usłyszałem ‘nie mogę tego zrobić.’, a pewiem mężczyzna mnie pocałował. Byłem w szoku, zamarłem na moment w jego ramionach, po czym odepchnąłem napastnika. Nim z powrotem się odwróciłem do dwójki chłopców, zerknąłem na niego przelotem. Miał tak samo kolorową grzywkę oraz wydatne kości policzkowe. To był ten sam chłopak, a raczej już mężczyzna. Stałem lekko zszokowany, nie mogąc opanować łomotania serca, podczas gdy serce mojego imiennika powoli przestawało bić. Leżał teraz na kolanach wrzeszczącego Kibuma ze scyzorykiem wbitym w podbrzusze. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Mężczyzna obrócił mnie przodem do siebie.

‘To złe wspomnienie, Minho’ wyszeptał ciepłym głosem, od którego przeszły mnie ciarki. Otarł kciukami moje policzki i dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że spływały po nich łzy.

‘Ki…’Słowa ugrzęzły mi w gardle.

‘Owszem, Key.’ Posłał mi tak promienny uśmiech, że nie sposób było go nie odwzajemnić. ‘Znam lepsze wspomnienia do których możemy wracać oraz ciekawsze miejsca, które możemy odwiedzać.’ Ciągnął Kibum, dalej gładząc moje policzki.

W końcu złapał mnie za dłoń i pociągnął za sobą, ale zatrzymałem się jeszcze na moment.

‘Dlaczego?’ Wydusiłem w końcu, a on od razu zrozumiał, że pytam o to jak się tu znalazł.

‘Parę lat minęło nim zrozumiałem to uczucie, ale jak widzisz poszedłem w twoje ślady.’

Splotłem nasze palce. Pozwoliłem mu, żeby zaprowadził mnie w inne miejsce. Odchodząc spojrzałem jeszcze do tyłu, ale chłopców już tam nie było. Miałem Kibuma tylko dla siebie na wieczność.

                                             


1 komentarz:

  1. Nie mogłam się doczekać aż znowu to przeczytam, jest tak cholernie bardzo piękne ;< Szkoda, że musieli umrzeć żeby się ze sobą związać, ale najważniejsze, że mają siebie już na zawsze.

    OdpowiedzUsuń