czwartek, 24 lipca 2014

You're my vampire. [ Alex & Kevin (Ukiss)]

Alexander stał przed białymi drzwiami i po raz setny sprawdzał zgodność numeru na nich z kartką trzymaną w ręce. Gdy uznał, że trafił pod właściwe, wszedł do środka. Rozejrzał się po sali. Na jednym z łóżek leżało drobne ciałko w różowym szlafroku z ryjkiem prosiaczka na kapturze. Ciemnowłosy uśmiechnął się pod nosem. Przypomniało mu się jak jeszcze kilka dni temu przyjaciel rzucał mu się na szyję, gdy tylko wchodził. Teraz to było niemożliwe, z każdą minutą Kevin tracił siły. Codziennie przenosili go na inny oddział. Ten miał być ostatni. Alex podszedł na paluszkach w stronę blondyna i delikatnie pomiział go po policzku. Młodszy leniwie otworzył oczy, po czym posłał kumplowi lekki uśmiech.

- Jesteś w końcu. Myślałem, że się nie doczekam. - Powiedział ospałym głosem Kevin.

- Wiesz, że odwiedzam cię kiedy tylko mogę, czyli prawie codziennie. - Delikatne mizianie stało się tarmoszeniem policzka.

- Alex! - Jęknął blondyn, odpychając dłoń mężczyzny.

-Owszem, tak mam na imię. - Ciemnowłosy posłał mu delikatny, ale ciepły uśmiech. - Czemu się tak dziwnie ubrałeś?

Kevin popatrzył na towarzysza spod byka:

- To ja tu dla ciebie założyłem swój sexowny szlafroczek, a ty się nabijasz?

Alex nic nie odpowiedział. Odchylił kołnierz z różowego materiału i przyjrzał się ranie nad obojczykiem.

- Goi się. - Wyszeptał Eusebio. - Niedługo znowu będziemy się kłócić o miejsca przy oknie w busie.

- Nie musisz mi mydlić oczu. Wiem, że umieram. - Odparł z powagą blondyn.

- Nie mydlę. Tak będzie. Zobaczysz. - Mężczyzna spuścił wzrok i dodał po chwili. - Przepraszam. Gdybym nie zaciągnął cię siłą do mojej ciotki… Nie musiałbyś teraz… - Pociągnął nosem.

- Xander, nie rozklejaj mi się tu, no! Domek twojej cioci jest naprawdę piękny! W zaciszu, blisko lasu. - Rozmarzył się na moment. - Tam, dałeś mi coś wspaniałego i jakbym mógł cofnąć czas, chciałbym powtórzyć każdą chwilę. - Sięgnął po dłoń towarzysza.

- Oh, Kevin... - Rzekł rozczulony ciemnowłosy. - Jak tylko wypiszą cię ze szpitala, pojedziemy tam i ofiaruję ci coś dla mnie najcenniejszego.

- Już to otrzymałem. - Chłopak wpatrywał się błyszczącymi oczami w wyższego.

- Zawsze można to powtórzyć. - Rzekł zawadiacko i mrugnął do niego.

- Zboczeniec.

***

Następnego dnia Alexander musiał uczestniczyć w wywiadzie i sesji zdjęciowej, także o odwiedzinach nie było mowy. Myśląc jednak o tym, żeby Kevin się nie zanudził, postanowił wysłać do niego Eli’a. Dzień zleciał mu szybko i męcząco, więc uszczęśliwiony walnął się na łóżko i zasnął w tempie natychmiastowym.

***

Ciemnowłosy wszedł do szpitala z szybko bijącym sercem. „Czego ja się tak boję? Przecież to wszystko co się dzieje jest normalne.”

- Przepraszam, w której sali leży Woo Sung Hyun? - Alex spytał kobietę w recepcji, która coś sprawdzała na komputerze.

Po dłuższej chwili przypatrzyła się mężczyźnie i odrzekła ze sztuczną słodyczą w głosie:

- Bardzo mi przykro…

Te słowa wystarczyły by wychwycić aluzję.

- Rozumiem. - Odparł beznamiętnie, czym zdziwił recepcjonistkę. - Mogę się zobaczyć z jego lekarzem?

- Owszem, gabinet po lewej. - Kobieta wyszła zza lady by zaanonsowała gościa. 

Wracając uśmiechała się delikatnie, a na twarzy miała odmalowane wyrazy współczucia:

-Doktor pozwala panu na wizytę.

-Dziękuję.

Alex podążył do pomieszczenia i zasiadł przed osobą w białym fartuchu.

- Witam. Spodziewałem się kogoś w tej sprawie. - Powitał go lekarz.

- Mógłby pan powiedzieć jakie były przyczyny zgonu? - Postanowił przejść do rzeczy.

- W nocy akcja serca została nagle zatrzymana.

- Czy pozwoli mi pan go zobaczyć?

- Bardzo bym chciał, ale ciało może oglądać tylko żona lub rodzina.

- Nie uważa pan, że był za młody na żonę? - Eusebio postanowił się trochę podroczyć.

Doktor odchrząknął:

- W takim razie narzeczona lub dziewczyna.

- A chłopak?

Postawione pytanie widocznie zmieszało mężczyznę w fartuchu, masującego się po karku:

- Czyli jest pan..? - Specjalista ponownie odchrząknął. - Oczywiście może pan… Jak najbardziej… Proszę za mną.

Zeszli do podziemi szpitala, którego górna część prezentowała się nienagannie, za to dół był wręcz obskurny. Nagle lekarz zatrzymał się przed kostnicą i zamarł w bezruchu, a zaskoczony ciemnowłosy poszedł w jego ślady. Słyszał jak z oddali ktoś uderza w coś metalowego, krzycząc przy tym w niebogłosy.

- Pozwoli pan, że wejdę pierwszy. - Zaoferował się Alexander i nie czekając na odpowiedź wszedł do pomieszczenia. Czuł, że ma gęsią skórkę, jednak chęć ujrzenia Kevina zwyciężyła. Doktor znalazł się tuż za jego plecami i wskazał komorę, którą należało wysunąć, aby przyjrzeć się ciału. Krzyk i pukanie ustało.

- Powyżej znajduje się zakład psychiatryczny, ale pierwszy raz zachowują się tak głośno. - Tłumaczył lekarz, jednak mężczyzna wcale nie wysilał się na słuchanie go. Lee Eusebio drżącymi dłońmi rozsuwał worek, w którym znajdowały się zwłoki jego ukochanego. Łzy cisnęły mu się do oczu widząc blade, chuderlawe ciałko. Odgarnął młodszemu kosmyk włosów z czoła i zakrył wolna dłonią swoje usta nie mogąc wytrzymać napięcia. Drugą dłoń przyłożył do miejsca w którym do niedawna była rana, a teraz pozostała po niej tylko blizna. Wykonał gwałtowny obrót w stronę doktora, jego oczy znacznie się powiększyły.

- Proszę pana… On…. On… Oddycha…. - Wymówił z nuta zdziwienia, tryumfu oraz radości.  


Spragniony krwi blondyn wydał charkot z gardła, powolnie otworzył powieki, po czym rzucił się na mężczyznę w białym fartuchu.


2 komentarze:

  1. Wreszcie! Jutro musimy świętować narodziny naszego dziecka <3 Pamiętam jak czytałam tego fika jakiś czas temu, kiedy jeszcze intensywnie słuchałam U-Kiss. Eusebio zniszczył mi głowę, już zapomniałam, jak bardzo rodzice go skrzywdzili, nadając mu tak piękne imię XD Czyta się lekko i przyjemnie, ten one-shot jest tak bardzo w Twoim stylu, że nie mogłam przestać się uśmiechać. I brawa dla Kevina, który skonsumował doktorka - ja też nie lubię służby zdrowia! (;

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje, brawa i w ogóle wszystkiego najlepszego dla nowego bloga! Mam nadzieję, że już niedługo się rozwinie i będą tutaj tłumy oraz masa fanfiction do czytania! <3
    Szczerze mówiąc jest to moje pierwsze opowiadanie z Ukiss no i ogólnie ich nie ogarniam, ale wszystko jest tak ładnie napisane, że ani razu się nie zgubiłam i wiedziałam o kim jest mowa :D Jedyny minus jaki dostrzegłam to... czemu tak krótko? ;; ;; Następnym razem poproszę o dłuższe opowiadanie dla synka!
    W pierwszej części opowiadania myślałam, że wyskoczą z jakimiś wyznaniami miłosnymi, że powiedzą iż nie mogą bez siebie żyć, a im po głowie chodziło tylko jedno ._. Hahahah :D Bardzo dobrze, że Kevin nie umarł, bo myślałam, że już po nim i aż mi się smutno zrobiło :< Ale zakończenie bardzo energiczne i fajne, tak trzymać!
    Hwaiting, Appa! <3

    OdpowiedzUsuń